Palenie a prawo

Jeszcze nie tak dawno papierosy były wszechobecne i uważane za nieodłączny dodatek do rozmów przy piwie, dyskusji naukowych czy element tworzenia własnego wizerunku. Jednakże od pewnego czasu podejście do wyrobów tytoniowych i opinia o nich w społeczeństwie, m.in. z powodu kampanii społecznej oraz większego dostępu do informacji, ulega zmianie. Coraz rzadziej mężczyzna z papierosem kojarzy się z Johnem Waynem, a w niektórych kręgach uzależnienie od nikotyny stało się wręcz passe. Za zmianami w społecznej świadomości dotyczącej szkodliwości produktów tytoniowych stoją także zmiany w prawie, które coraz bardziej utrudniają życie palaczy. Zakazy ich używania w miejscach publicznych, specjalnie wydzielone dla nich strefy lub wręcz mikroskopijne, przeszklone palarnie sprawiają, że palacze w wielu przypadkach zmuszeni są pozostawać na uboczu społeczeństwa, jeśli chcą legalnie oddawać się nałogowi i nie narażać innych na konsekwencje biernego palenia. Nie bez wpływu na proces „zachęcania” ich do rzucenia nikotyny pozostaje także regularne zwiększanie opłat akcyzowych i w konsekwencji ceny papierosów. Choć rozwiązania legislacyjne w różnych państwach potrafią różnić się od siebie to jednak – wyłączając „tradycyjne” w tej materii państwa takie jak np. Gruzja, Indie, Indonezja, Pakistan czy niektóre kraje afrykańskie – łączy je absolutny brak tolerancji dla palaczy i ukierunkowanie działań prawnych na odstraszanie od nałogu szeregiem ograniczeń, nakazów i kar.

Najlepszym przykładem bezkompromisowości współczesnych rządów w walce z dymem tytoniowym może być przewrotnie Rosja. Choć jeszcze do niedawna wydawało się to niemożliwe, a przejście po galerii handlowej z odpalonym papierosem nie było niczym szczególnym, wprowadzone w 2013 roku ustawą „O ochronie zdrowia obywateli przed konsekwencjami przebywania w dymie tytoniowym i następstwami używania nikotyny” ograniczenia były zwrotem o 180 stopni w dotychczasowym podejściu do tej kwestii. Rozszerzono je dodatkowo o kolejne zakazy nowelizacją z 1 czerwca 2014 r. W chwili obecnej w Rosji, gdzie - według różnych danych liczba - uzależnionych od nikotyny przekracza 40 milionów, a machorka była elementem kultury masowej, obowiązuje już nie tylko zakaz palenia w szpitalach, samolotach, sklepach, windach, na klatkach schodowych, w okolicach placów zabaw, stadionach, uniwersytetach czy pociągach, ale także w barach, restauracjach i kawiarniach. Dodatkowo zakaz objął również fajki wodne, podobnie jak popularną w Rosji sprzedaż papierosów na sztuki. Sama reklama wyrobów tytoniowych, podobnie jak „wspieranie sprzedaży”, papierosów została zabroniona. Utrudniony został także dostęp do tych produktów. Obecnie nie będzie już można sprzedawać ich (podobnie jak do niedawna piwa) w kioskach, ale tylko w sklepach, które dodatkowo nie będą mogły w żaden sposób ich eksponować. Za złamanie zakazu osoba fizyczna będzie mogła być ukarana grzywną w wysokości od 500 do 3000 rubli (50 – 300 zł), a osoba prawna do 90 tysięcy (9 tys. złotych). W ocenie władz, od wprowadzenia zmian w 2013 r., sprzedaż wyrobów tytoniowych spadła o prawie 20 %, a samo prawo rocznie powinno uratować przed śmiercią około 150 tys. obywateli.

Na uwagi obrońców praw palących, główny lekarz sanitarny kraju Gienadij Oniszczenko stwierdził tylko w swoim stylu, że jeśli palący chcą „puścić dymka” wówczas mogą iść „na słońce, deszcz, albo mróz”.

Stany Zjednoczone natomiast już od 1966 roku prowadzą skuteczną (spadek liczby palaczy z 43 % do 20 % populacji) politykę odstraszania od palenia i zakazu ich reklamy. Dodatkowo coraz intensywniej posługują się przy tym środkami fiskalnymi, które nie tylko zwiększają cenę papierosów, ale także dają większe wpływy do budżetu federalnego jak i lokalnego. Wartym zauważenia jest fakt, iż lokalne regulacje pozostają w gestii władz stanowych, które w zależności o charakteru i tradycji mieszkańców przyjmują rozmaite postawy wobec wyrobów tytoniowych. Z tego powodu cena paczki może się różnić pomiędzy Nowym Jorkiem (niemal 15 dolarów), a południowymi stanami (Kentucky – 5 dolarów) prawie trzykrotnie. Nie jest to zresztą jedyny przejaw legislacyjnej troski o zdrowie mieszkańców „Wielkiego Jabłka”. Zgodnie z decyzją rady miejskiej od końca 2013 papierosy kupić mogą tam (podobnie jak alkohol) jedynie osoby, które ukończyły 21 lat.

Zachętą dla Amerykanów do rzucenia palenia mogła być także deklaracja, o takim kroku wyrażona przez prezydenta Obamy. Jednakże sama kwestia wprowadzenia zakazu palenia w miejscach publicznych oraz jego zakresu pozostaje w gestii władz stanowych. Stąd istniejąca dysproporcja w tym obszarze, głównie pomiędzy stanami północnymi, a południowymi. Na przykład w Teksasie nie wprowadzono żadnych ograniczeń w tym zakresie, z wyjątkiem przedszkoli. Gdzie indziej natomiast zwolennicy papierosów mogą spotkać się z dodatkową opłatą (ponad 100 dolarów) za sprzątanie pokoju hotelowego.

Od palenia od 2012 mają też odstraszać szokujące zdjęcia przedstawiające efekty palenia, umieszczane na paczkach. Na celowniku Federalnej Agencji Leków (FDA) znalazły się także papierosy elektroniczne oraz mentolowe. Co ciekawe do narodowej walki z nikotyną przyłączyła się także sieć sklepów CVS, która dobrowolnie zrezygnowała ze sprzedaży wyrobów tytoniowych w swoich placówkach.

Również w Europie podejmowane są podobne kroki ukierunkowane na zmniejszenie liczby palących. Ostatnim przykładem może być przyjęta w lutym 2014 przez organy Unii Europejskiej nowa tzw. dyrektywa tytoniowa. Zgodnie z nią sprzedawane na terenie Wspólnoty paczki w 65 % będą musiały być pokryte ostrzeżeniami o szkodliwości palenia, a opakowanie nie może imitować innych produktów, np. kosmetyków. Dodatkowo do 2020 roku z rynku mają zniknąć papierosy mentolowe, a do 2016 r. posiadające inne aromaty. Nie udało się natomiast przeforsować zakazu sprzedaży i produkcji tzw. „slimów”. Podkreśla się, iż takie regulacje doprowadzą do wzrostu przemytu. Globalnie szara strefa obrotu wyrobami tytoniowymi pozbawia państwa ok. 40 – 50 mld. dolarów rocznie z powodu niezapłaconych podatków.

Same państwa także podejmują we własnym zakresie odpowiednie kroki. Z tego powodu od 2005 roku w krajach Skandynawii obowiązuje zakaz palenia w miejscach publicznych. Całkowity zakaz palenia w lokalach gastronomicznych najszybciej wprowadzili natomiast Brytyjczycy, Irlandczycy i Cypryjczycy. Ustawa z Zielonej Wyspy z 2004 roku była zresztą pierwszą tak szczegółowo dotykającą problematyki palenia w miejscu pracy. Dziś jedynie Czechy spośród państw UE nie wprowadziły do swojego prawodawstwa podobnej regulacji.

W Polsce walka z dymem papierosowym rozpoczęła się w 1994 r. , jednak prawdziwe problemy palaczy rozpoczęły się 15 listopada 2010, kiedy wprowadzono zakaz palenia w większości zamkniętych miejsc publicznych, takich jak kawiarnie, bary, miejsca pracy, szpitale, uniwersytety, ale także obiekty sportowe i przystanki komunikacji zbiorowej oraz jej pojazdy. Obecnie toczą się także dyskusje o objęciu nim również e-papierosów, które coraz częściej używane są w miejscach, gdzie zakazane jest tradycyjne palenie. Póki co zakazy ich używania mają jedynie charakter aktów prawa miejscowego i obowiązują tylko na określonym i ograniczonym terenie, np. w komunikacji miejskiej w Krakowie, Warszawie czy Poznaniu. Niektóre miasta tą samą drogą rozszerzyły inne zakazy.

Na dość osobliwe rozwiązania zdecydowano się natomiast w Australii. Od 2010 roku obowiązuje tam zakaz jakiejkolwiek reklamy wyrobów tytoniowych, w tym również umieszczania loga producenta czy nazwy produktu na paczce. Zamiast nich ma być ono pokryte ostrzeżeniami i zdjęciami efektów palenia. Jednocześnie na Tasmanii (będącej jednym z australijskich stanów) zgłoszono pomysł by oficjalnie zakazać osobom urodzonym po 2000 roku palenia i tym samym doprowadzić do „wymarcia” palaczy.

Próby regulowania i ograniczania palenia podejmowane są także przez Światową Organizację Zdrowia. Przygotowaną przez nią Ramową Konwencję o Ograniczeniu Używania Tytoniu, obejmującą m.in. zakaz reklamy i sponsorowania wyrobów tytoniowych, podpisały 162 państwa. Problem w tym, że takie regulacje wprowadziło do swoich porządków prawnych jedynie ok. 6 % państw. W Polsce taki zakaz obowiązuje od 1999 roku i był jednym z pierwszych na świecie. Zakaz ten był jeszcze uszczegóławiany, w tym w 2010 roku. Warto przy tym zauważyć, iż brak ograniczeń palenia w miejscach publicznych dotyczy nie tylko krajów tzw. ”trzeciego świata”, ale także Chin, Japonii, Indonezji czy Iranu.

Chiny zresztą pod koniec 2013 roku rozpoczęły narodową dyskusję o powszechnym zakazie palenia. Póki co pozostają one jednak największym konsumentem papierosów, podczas gdy zgodnie z raportem Światowej Organizacji Zdrowia z 2008 r. palenie zabija rocznie 5,4 mln. ludzi na świecie. W dużej części są to zgony przedwczesne. Wydaje się więc, iż rządy nie poprzestaną na wprowadzonych już regulacjach, a dolegliwości dla palaczy będą jeszcze większe.